Forum     Ryty tybetanskie Strona Główna

kryzys w Rytach
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Ryty tybetanskie Strona Główna -> Kiedy nadejdzie kryzys i niechęć...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alicja
Czytelnik
Czytelnik



Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 14:44, 13 Wrz 2010    Temat postu:

Mój kryzys w rytach trwa już prawie 2,5 roku z małymi przerwami. Co jakiś czas próbuję wracać, ale bezskutecznie. Kręgosłup stracił mobilność, przebywanie w pozycji leżącej to tragedia (właśnie dlatego zrezygnowałam 1,5 roku temu z jogi - leżenie w savasanie było miłe, ale podnoszenie się było horrorem i zwykle trwało 5 minut, potem kolejne minuty chodzenia w nienaturalnej pozycji.... ) Został rower - jazda tylko po równej nawierzchni w pasie lędźwiowym, czasem spacery i to wszystko. Pływanie też nie dla mnie - z powodu kłopotów z leżeniem.
Ale cały czas pielęgnuje w sobie uczucie lekkości i szczęścia sprzed kilku lat gdy ćwiczyłam ryty i jogę.
Pozdrawiam,

Alicja


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomek
Forum Admin



Dołączył: 28 Sie 2005
Posty: 495
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Skąd: U.K.

PostWysłany: Pon 20:32, 13 Wrz 2010    Temat postu:

Droga Alicjo!

Jest mi osobiście przykro to czytac…
W wyobraźni często widziałem Cię jako Istotę o niespożytych siłach i witalności.
Czy to możliwe byś toczyła tak ciężka walkę ze zmianami, odnosząc porażkę?..
Alicjo ostatnio myślałem , gdzie tez się podziewasz Uśmiechu tego Forum? Długo nie dawałaś znać o sobie . Lubie czytac Twoje rzeczowe komentarze i inni nasi Przyjaciele pewnie też.
No i proszę znowu jesteś , a zza tekstu czuć trochę smutku. Gorąco dziękuje za wpis, bo
może nie masz pojęcia , jak bardzo cenny jest taki sygnał prawdy osobistej.
Nawet tej bolesnej. Dzięki temu można lepiej pojąć to, że czasem nie wychodzi ,i że "my" ludzie z własnymi ograniczeniami nie wszystkiego możemy dokonać, może nie tak jakbyśmy sobie to wyobrażali.
..

Piszesz jednak dalej o tym ,iż pielęgnujesz w sobie uczucie lekkości i szczęście z czasu ,gdy ciało "chciało się słuchać" a ruch był łatwością. I niech tak zostanie, a może któregoś wieczora zechcesz sprawdzić i pomyślec sobie w duchu .." może jednak sprawdzę i spróbuje tej gimnastyki na tyle , na ile mi wyjdzie..?" - I ja nalegam byś i wtedy utrzymywała ten stan ducha szczęśliwego w człowieku. To na pewno pomaga. Nie wiem czy czyni cuda ale wiem po sobie , ze jest użyteczne. Nie było i nie jest moim zamiarem prowadzenie jakiejś internetowej rywalizacji w stylu "kto ile wygnie plecy w tył " itp. Sam nawet obecnie zrobiłem sobie przerwę w ćwiczeniach , bo kontuzjowałem troszkę kolano i mechanicznie musze się jeszcze jakis czas pilnować. Czy powinienem się z tego powodu smucić?- chyba nie.

Alicjo, nie wycofuj się po tym wpisie i nie zniechęcaj się . Ryty tybetanskie są narzędziem.
Dla jednych bardziej użyteczniejszym a dla innych nieco mniej. Ostatecznie, nie są one celem samym w sobie. Mają ułatwiać życie i pomagać wczuwać się w ciało.Jeśli nadchodzi moment prze/kierowania osobistej uwagi na inny środek aktywności to jak najbardziej trzeba nam to robić. Rower, spacer, przebywanie w lesie i bujanie się wraz z drzewami, patrzenie w Słońce o 5 rano…


Kończąc, pozdrawiam i czekam na wpisy. Już wiemy na tym Forum , że szukamy tak naprawdę tego co Nas łączy a nie dzieli. Reszta jest względna.

Sunson

ps.
Padło w tym wątku wiele ciepłych i dobrych porad.
Za wszystkie -dziękujemy.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tess6
Obserwator
Obserwator



Dołączył: 30 Paź 2010
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 14:30, 30 Paź 2010    Temat postu:

Witam wszystkich.

Alicjo mam do Ciebie pytanie, czy po tak nagłym zaprzestaniu wykonywania rytów poza problemami z kręgosłupem miałaś jakieś inne dolegliwości??

Ciekawi mnie to ponieważ przez półtora roku wykonywałam ryty regularnie a po zmianie pracy odpuściłam sobie ot tak z dnia na dzień ( z czystego lenistwa) jakąkolwiek aktywność. Po pół roku będąc u lekarza okazało się, że mam tak rozregulowaną gospodarkę hormonalną, że jeden wynik zaprzeczał drugiemu. Ponowne badanie wykluczyło pomyłkę osoby pracującej w laboratorium. Zastanawiam się czy może mieć to coś wspólnego z nagłym przerwaniem wykonywania rytów.

Zamierzam zacząć ich praktykowanie ale obawiam się kolejnego kryzysu i jeszcze większych problemów ze zdrowiem.

Pozdrawiam wszystkich.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Alicja
Czytelnik
Czytelnik



Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 20:20, 10 Lis 2010    Temat postu:

Tess,
przepraszam, że chwilę czekałaś na odpowiedź.
W moim przypadku problemy z kręgosłupem nie pojawiły się jako konsekwencja zaprzestania rytów. Chyba nawet mogę napisać, że ryty opóźniły wystąpienie problemów z kręgosłupem. na stan kręgosłupa zapracowałam solidnie już wsześniej. A ciało jest "wredne" - wszystko pamięta Wesoly
Co do Twoich wyników. Czy odczuwasz to jakoś, że masz problemy z hormonami? Czy też problem widoczny jest tylko na papierze. Wiem, że często zdarza się tak, że lekarze lna siłę eczą wyniki, a nie pacjenta, który pomimo takich a nie innych wyników czuje się dobrze.
Jeśli odczuwasz konsekwencje szalejących hormonów to na Twoim miejscu ostrożnie podeszłabym do powrotu do ćwiczeń. Zaczęłabym od 1-2 powtórzeń, czyli w tempie rekomendowanym dla bardzo początkujących. Zbyt szybkie tempo powrotu może się średnio przyjemnie skończyć (też coś o tym wiem - kiedyś w przypływie lepszego samopoczucia zrobiłam 3 pierwsze ryty po 9 powtórzeń, a przy czwartym rycie musiałam przerwać - wymioty przez kilka godzin i dwa dni zawrotów głowy; dowód na to, że ryty oddziaływują na ciało).
Aha, no i będąc na Twoim miejscu przyjrzałabym się swoim myślom, tym co się w głowie dzieje (też oglądam swój kręgosłup z tej perspektywy).
Psychika świetnie odbija się na problemach zdrowotnych i jeśli sami czegoś nie przepracujemy, żadne lekarstwa i ryty nie pomogą. Marzenia, wyobrażenia to nic innego jak strata energii życiowej a to początek chorób. To, co w naszej głowie, powinno być ukierunkowane na zachowanie energii a nie na stratę. Tyle w teorii (filozofii tantrycznej).

Napisz jak się teraz czujesz, i czy zaczęłaś ćwiczyć.

Pozdrawiam,

Alicja


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tess6
Obserwator
Obserwator



Dołączył: 30 Paź 2010
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 13:16, 14 Lis 2010    Temat postu:

Alicjo jeszcze nie rozpoczęłam ćwiczeń ale myślę, że skorzystam z twojej rady i zacznę dzisiaj z najmniejszą liczbą powtórzeń.

Po zaprzestaniu wykonywania rytów odczuwałam bardzo intensywne wahania nastroju (z powodu byle czego niemalże wybuchałam płaczem) nie byłam w stanie się kontrolować. Zbiegło się to z wysypem trądziku umiejscowionym wyłącznie na szyi(okolice żuchwy i gardła). Lekarz dermatolog, do którego się zgłosiłam zdecydował o leczeniu retinoidami. Ponieważ wiem, że lek należy do bardzo silnych środków nie zgodziłam się na leczenie.

Lekarz endokrynolog skierował mnie na badania. Już na pierwszej wizycie powiedział mi o możliwych kłopotach z tarczycą, gdyż wskazywało na to umiejscowienie wyprysków. Wyniki badań wykazały, że poziom TSH przekroczył akceptowane normy. Zmiana tego hormonu wpłynęła również na inne hormony, lecz reakcja, według lekarza nastąpiła raczej w sposób nieprzewidywalny. Stwierdził, że niemożliwe jest aby hormony, które są ze sobą powiązane zachowywały się w sposób od siebie niezależny. Czyli jeżeli poziom jednego rośnie drugi powinien też wzrosnąć, nie jak u mnie jeden rośnie drugi opada. Dodatkowo lekarz powiedział że z takimi wynikami powinnam ważyć ok. 90 kg a nie 55 kg. Zalecił obserwację i powtórne badanie po upływie kilku miesięcy. Przepisał również leki łagodzące zmiany trądzikowe, tak że na chwilę obecną pozostały dwa niewielki wypryski.

Moja sytuacja emocjonalna też wróciła do normy, jestem bardziej zrównoważona i minęły problemy z koncentracją.

Zaintrygowałaś mnie swoją wypowiedzią dotyczącą wpływu myśli na zdrowie. Wiedziałam, że nasze myśli mają wpływ na naszą postawę życiową ale nie wiedziałam, że na zdrowie.

Czyli nasze marzenia są dla nas szkodliwe??? Rozumiem, że kilkunastokrotne przeżywanie złych momentów z naszego życia może nam tylko zaszkodzić ale marzenia???

Czy mogłabyś podać mi jakieś tytuły książek opisujących powyższe zagadnienia.

Pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jolkaz
Gorąco dyskutujący
Gorąco dyskutujący



Dołączył: 16 Wrz 2010
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz

PostWysłany: Wto 12:34, 16 Lis 2010    Temat postu:

Witaj Tess6 ja ćwiczyłam ryty przez wiele lat a potem wyjechałam i tak wyszło że przestałam ćwiczyć i teraz przymierzam się to powrotu gdyż są one wspaniałe dla ciała i ducha.Bardzo pomogły mi w zrównoważeniu emocjonalnym w czsie moich intensywnych przemian-wspaniale wpływają na ciało i samopoczucie i uwalniają od stresu i myślę ,że wpływają też na hormony ale nie dzieje się to tak szybko jakbyśmy chcieli-efekty przychodzą po jakimś czsie więc warto być wytrwałą.
Zgadzam się z Alicją że nasze pozytywne myślenie ma też duży wpływ na zdrowie i samopoczucie dlatego polecam Ci cnoty serca i kwantowy oddech które czynią cuda w naszym życiu-wypróbowałam mówię z własnego doświadczenia-to najlepsze co możemy dla siebie i innych zrobić w tym czasie
Buziaczki i owocnych przemyśleń


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AMir
Poszukujący Drogi
Poszukujący Drogi



Dołączył: 11 Gru 2005
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: z Raju :)

PostWysłany: Wto 9:50, 14 Gru 2010    Temat postu:

z tarczycą i jej hormonami kojarzy mi się soja kiedyś czytałem w Nexusie że u kobiet rozregulowuje ona wła śnie gospodarke hormonalna tarczycy a u mężczyzn powoduje przedwczesne starzenie sie mózgu ale nie wiem na ile to prawda w kazdym razie było to z serii badan niewygodnych dla producentów soi więc nie nagłaśnianych, z lekarzami też bym uważał z pewnością znają się oni na ludziach chorych bo z takimi mają doczynienia na codzień gorzej ze znajomością ludzi zdrowych bo tacy ich unikają i o ile można powiedzieć że są specami od ludzi starzejących się o tyle z pewnością nie mają pojęcia jak powinna wyglądać gospodarka hormonalna ludzi młodniejących a z kręgosłupem na pewno trzeba odwiedzić dobrego kręgarza, wiem też że w przypadku naderwania przyczepów mięśniowych dobrze działają urządzenia elektromagnetyczne noszone na kręgosłupie przyspieszają zrastanie się

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AMir
Poszukujący Drogi
Poszukujący Drogi



Dołączył: 11 Gru 2005
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: z Raju :)

PostWysłany: Wto 10:08, 14 Gru 2010    Temat postu: myślenie

oczywiście że myslenie ma wpływ na zdrowie i wszystkie inne rzeczy jednak nie dzieje się to szybko i zeby to zauważyć najlepiej jedt prowadzić dziennik bo skąd wiesz co myślałaś 6 mies temu albo 2 lata temu taki może być czas realizacji więc zależy to od systematyczności najlepiej rano po przebudzeniu i przed snem codziennie podobnie jak w dzienniku robimy wpisy codziennie i oczywiście zależy od poziomu energi osoby myślącej i tu rytuały bardzo pomagają bo podnoszą poziom energi niesamowicie, ponadto myślenie zaopatrzone w duży ładunek emocjonalny szybciej się realizuje wiec należy uważać jakie się wypowiada życzenia będąc wkurzonym bo one sie szybciej realizuja niestety ale wracają do osoby wypowiadającej je więc ostrożnie lepiej wtedy mówić o sobie i życzyć sobie dobrze tyle że wykorzystując napęd emocjonalny Mruga

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AMir
Poszukujący Drogi
Poszukujący Drogi



Dołączył: 11 Gru 2005
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: z Raju :)

PostWysłany: Wto 10:27, 14 Gru 2010    Temat postu:

troche się rozpisałem ale Alicja staram się podpowiedzieć ci pare rzeczy które działają, więc może i tobie pomogą następną rzeczą sa endorfiny, moja znajoma też miała problemy z kregosłupem a wstawanie polegało na odliczaniu i na sztywno i problemy się skonczyły kiedy zaczęła regularnie uprawiać seks, właśnie w czasie seksu i pieszczot wydzielają się endorfiny czyli substancje szczęścia które organizm kobiety używa do leczenia, endorfiny kobiety też wytwarzają z czekolady i bananów tak gdzieś czytałem,
wniosek Wesoly dobrze jest zadbać samemu o swoje szczęście bo jak ty nie zadbasz to kto? Mruga


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mirek
Myśliciel
Myśliciel



Dołączył: 10 Lut 2012
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 10:46, 14 Lut 2012    Temat postu:

Pozwolę sobie w tym wątku podać swój sposób na przełamywanie kryzysu w ćwiczeniach. Nie działa może od razu, ale po kilku miesiącach systematyczności u mnie działa do teraz (ćwiczę od 2 lat).
Na początku miałem bardzo silną motywację. Ból w kręgosłupie. Gdy poczułem się już duuużo lepiej to przychodziły momenty niechęci do podjęcia ćwiczeń. I wówczas zauważyłem, że to co zastosowałem intuicyjnie niemal od początku mojej przygody z rytami w celu skoncentrowania się, działa w chwilach lenistwa.

Ale do rzeczy. Na początku ćwiczeń staję prosto, ręce złożone na wysokości czakry serca, zamykam oczy i biorę 3 głębokie, powolne oddechy. Pomaga to wyciszyć się przed przystąpieniem do ćwiczeń, jednak ma też dodatkową zaletę. Z czasem utworzył się w ten sposób kod dla mojej podświadomości, który mówi: "teraz nastąpi coś bardzo ważnego dla mojego ciała". Pewnego wieczoru kiedy byłem bardzo zmęczony, i myślałem tylko o łóżku, rutynowo stanąłem do ćwiczeń z myślą, że zrobię je co prawda z przyzwyczajenia, ale szybko i niedbale. Wykonałem złączenie dłoni, 3 oddechy i .... ćwiczenia popłynęły zupełnie normalnie, a mnie całkowicie wróciła chęć do ich kontynuowania tak jak zwykle. Od tej pory już wiem, że w momentach gdy nic mi się nie chce wystarczy, że stanę w pozycji wyjściowej, wezmę 3 głębokie oddechy i wszystko będzie jak zwykle.
Może inni ćwiczący spróbują zastosować ten sposób, albo wypracować swój własny. Warunkiem jest przez jakiś dłuższy czas systematycznie wprowadzać do swej psychiki odpowiedni "kod".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Domka
Obserwator
Obserwator



Dołączył: 19 Lut 2015
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 16:09, 20 Lut 2015    Temat postu:

Warto ćwiczyć z drug osobą. Wtedy mozna się kontrolować i motywować wzajemnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krol102
Obserwator
Obserwator



Dołączył: 12 Mar 2015
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 13:46, 12 Mar 2015    Temat postu:

Ja ćwiczę z koleżanką i dobrze nam to robi. Jak jedno z nas ma kryzys to drugie go motywuje.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gragas
Obserwator
Obserwator



Dołączył: 22 Wrz 2016
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 12:22, 07 Paź 2016    Temat postu:

Warto ćwiczyć z drug osobą. Wtedy mozna się kontrolować i motywować wzajemnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Ryty tybetanskie Strona Główna -> Kiedy nadejdzie kryzys i niechęć... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group, modified by MAR
Inheritance free theme by spleen & Programosy

Regulamin